Tuż przed przerwą wiosenna z samego rana, pełni energii i dobrych humorów, wyruszyliśmy na wyjątkową wycieczkę do Łubowa, do hotelu Victoria, gdzie klasy specjalne zostały zaproszone na niezwykłe warsztaty wielkanocne. Już od pierwszych chwil wiedzieliśmy, że czeka nas dzień pełen niespodzianek, radości i fantastycznej zabawy.

Warsztaty były naprawdę wyjątkowe, ponieważ prowadzili je niezwykli goście- Królik Grzybiarz oraz Królik Biegacz, którzy od razu porwali wszystkich do wspólnej przygody. Na początek zabrali nas… prosto w kosmos!

Podczas tej niezwykłej podróży poznawaliśmy planety, dowiedzieliśmy się, jak wygląda Układ Słoneczny, a także uczestniczyliśmy w ciekawych quizach i zadaniach 🔭 Ogromną atrakcją było również międzyplanetarne przejście kosmiczne, które mogliśmy samodzielnie zwiedzać. To była niesamowita okazja, by połączyć naukę z zabawą i poczuć się jak prawdziwi odkrywcy wszechświata.

Po kosmicznych emocjach przyszedł czas na chwilę relaksu i swobodnej zabawy na placu zabaw.

Było mnóstwo śmiechu podczas zabawy kulkami, skakania na trampolinie oraz rzucania z procy. Każdy znalazł coś dla siebie, a radości nie było końca.

Kolejnym punktem dnia było wspólne śniadanie, które dodało nam sił na dalsze atrakcje. Następnie z ogromnym zaangażowaniem zabraliśmy się do pracy podczas zajęć plastycznych.

Samodzielnie ozdabialiśmy wielkanocne króliczki, rozwijając swoją kreatywność, wyobraźnię i zdolności manualne. Powstały prawdziwe małe dzieła sztuki, z których wszyscy byliśmy bardzo dumni.

Nie zabrakło także zajęć sensorycznych, które dostarczyły nam wielu ciekawych doznań.

Czekały tam na nas rozmaite niespodzianki- rozpoznawanie zapachów, odgadywanie dotykiem różnych przedmiotów oraz mnóstwo zabaw pobudzających zmysły. To była świetna okazja do odkrywania wielkanocnego świata w nieco inny, bardzo interesujący sposób.

Na sam koniec dnia czekała nas prawdziwa niespodzianka- emocjonująca bitwa na wodne jajeczka!

Śmiechu, pisków radości i mokrych ubrań było co niemiara! W końcu, gdyby przed śmigusem- dyngusem nikt porządnie nie zmókł, to czy można byłoby uznać dzień za naprawdę udany?