Co to były za dwa dni! Niespodziewane przygody, niekończący się śmiech na ustach, straszne historie, parzące pokrzywy i domy leśnych stworów!
Tak w paru słowach możemy nakreślić Wam to co się u nas działo.
Nasi kochani uczniowie Szkoły Podstawowej nr 4 i podopieczni Fundacji Dzieciaki Czwórki wzięli udział w świetnej przygodzie jaką jest nocowanka! Uwielbiamy te klimaty i chętnie do tej formy spędzenia wspólnie czasu wracamy.Tym razem ponownie zagościliśmy do Schroniska Sarenka w Kobylnicy. Miejsca w Szkole Podstawowej w Kobylnicy, założonego wiele, wiele lat temu i będącego schroniskiem młodzieżowym. Nie jeden harcerz, zuch czy wędrowiec już w tym miejscu nocował. No i my również.Naszą przygodę rozpoczęliśmy z samego rana w środę. Z bagażami stanęliśmy w progu schroniska i się zaczęło! Oczywiście… jak to biwaki zaczęliśmy od śpiewu! Wszyscy wspólnie się przywitaliśmy i po krótkim śniadanku pognaliśmy autobusem prosto do Uzarzewa. W tamtejszym Muzeum poznaliśmy historię tutejszego łowiectwa i myślistwa. Dowiedzieliśmy się trochę więcej o założycielach tego miejsca i dawnych państwu na włościach oraz mieliśmy możliwość zabawić się w jesiennych liściach. Powiedzmy sobie szczerze… nauka nauką… ale zabawa to zabawa!Jak ten etap się skończył to zjedliśmy pyszny obiad (kto nie lubi bolońskiego?) i najedzeni popędziliśmy do lasu!
Nasza kochana Pralinka zostawiła nam wiele przeszkód, wiele zagadek i ciekawostek po drodze. Słuchajcie… to nie był jakiś tam spacerek. My doszliśmy aż do Wierzenicy, do Gówienki! Kto zna te tereny to dobrze wie, że to bywa niezły spacer.Ale co to dla nas? Nie takie kilometry już przechodziliśmy! Kiedy w końcu dogoniliśmy Pralinkę i odgadliśmy wszystkie hasła oraz pokonaliśmy każdą stację to mieliśmy chwilkę odpoczynku przy pilniku i wyścigach z naszym psim towarzyszem no i wróciliśmy okrężną trasą! Bo przecież las trzeba poznać cały. Oczywiście… mimo pikniku po drodze nasze brzuchy już burczały, więc czekała nas herbatka i kolacyjka.
No ale co to by był za wieczór, gdyby nie czekały na nas kolejne atrakcje? Tym razem w las, który był obok nas zapodział się Leśny Strażnik! Jak dobrze wiemy… ten duch jest bardzo ważny dla naszego lasu. Dba o porządek i bezpieczeństwo fauny oraz flory tutejszej. Naszym zadaniem było odnaleźć go! A przy okazji dowiedzieć się kim właśnie staliśmy się. I to nie byle kim- wspólnymi siłami, trudami i wojażami zostaliśmy Strażnikami Lasu! Po tropach odszukaliśmy naszego Strażnika, który za odnalezienie go dał nam słodki skarb. No a jak wróciliśmy po tej wyczerpującej nocnej przygodzie czekała na nas pizza! I jak się okazuje to chyba jedna z lepszych atrakcji dzisiaj.
Po tylu przygodach jednego dnia sen przyszedł bardzo szybko przez te parę godzin nocnych marzeń wszyscy nabraliśmy siły na następne przygody. I tym razem… kto by pomyślał, ale znowu poszliśmy do lasu tym razem przez znane tylko Kobylniczanom zakamarki Puszczy Zielonki znaleźliśmy się daleko, daleko od naszego “obozowiska”. Musieliśmy trochę odpocząć, ale jak w lesie odpoczywać i nie zrobić czegoś ciekawego? Tym razem padło na szałas! My znamy się na rzeczy i inżynierkę z budowania domu w lesie zdalibyśmy na 5 z plusem.
No i słuchajcie… na tym dzisiaj nasze przygody w lesie skończyliśmy. Po drodze zahaczyliśmy tylko o plac zabaw… bolały nas dość nogi, ale te parę podskoków, kroków i susów na placu zabaw nogi nie czują. No i niestety nasza dwudniowa przygoda się skończyła. Oczywiście jutro już widzimy się w szkolnych ławkach, ale musimy to przeżyć. Może jakiś mały spacerek chociaż?
Link do fotorelacji: https://photos.google.com/share/AF1QipPGax4ylbGawvamzvMS61uvRwp8Ifw-ceBxJxfa9cXXffhklouJQHuH-VhqjkUSdQ?key=R1NwWlhqZ19heFE0bWgweTh2c0JNd21HTEVadURn

